50 lat temu — 2 kwietnia 1976 r. w Warszawie — zmarł Feliks Stamm, twórca polskiej szkoły boksu. Trener, którego autorytet i dokonania podziwiał cały świat, a przez licznych wychowanków nazywany po prostu „Papą”.

Nie był bokserem wybitnym, ale szybko poznano się na jego umiejętnościach pedagogicznych. Już w 1926 r. został trenerem poznańskiej Warty. Za niecałe 25 zł miesięcznie. Po sześciu latach przeniósł się do Warszawy, gdzie został pracownikiem dydaktycznym w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego.

Od 1936 r. był samodzielnym trenerem Polskiego Związku Bokserskiego. Przygotowywał polskie ekipy na ostatnie przed wojną igrzyska w Berlinie (1936) i wszystkie powojenne turnieje olimpijskie, do 1968 r. Trwał w narożniku podczas walk polskich pięściarzy w 14 mistrzostwach Europy.

Bilans jego pracy z kadrą był imponujący — sześć tytułów mistrzów olimpijskich, w tym trzy w Tokio w 1964 r., i aż 25 złotych medali w rywalizacji europejskiej, w tym wielki triumf polskiego boksu — pięć finałowych zwycięstw w pamiętnym turnieju tej rangi w 1953 r. w warszawskiej hali Gwardii, przy której dziś stoi pomnik legendarnego szkoleniowca.